Przeczytałam u Galby, że własnie kończy mu sie cierpliwość w związku z miodowym miesiącem Icelandii. Niniejszym podrzucam tekst,który chyba pozwoli Galbie nie miec wyrzutów sumienia w związku z brakiem cierpliwości. "-Mądrość Donalda Tuska polega na tym, że potrafi wyciagac wnioski z własnych porażek - mówi Jacek Merkel,wpływowy działacz KLD. - Trzeba pamietać o tym, ze partia jest tylko narzedziem polityków. I jesli narzedzie jest złe, to nalezy je zmienic. Bo celem kazdej partii jest władza, a nie wiernośc ideologii." Wojciech Duda, redaktor naczelny "Przegladu Politycznego" opowiada, jak partia narodziła sie z niczego, z nocnych rozmów na gdańskiej Zaspie. Byli przeciw wszystkim: przeciw Ruchowi Młodej Polski (gdańskiemu zresztą) - bo katolicki, ale byli także przeciw endecji - bo endecka, przeciw KOR-owi - bo socjalizował, przeciw Wałęsie zresztą także - bo... za mało radykalny. "Poszukiwalismy w polskiej tradycji nurtów nam bliskich i wtedy okazało sie, że ich nie ma i sami musimy tworzyć środowisko" - opowiada Andrzej Zarębski, kumpel z NZSzałożonego zreszta przez BYŁYCH studentów. A Tusk dodaje, że byli "sportowcami -zadymiarzmi" w każdej demonstracji. Bo lubili ? Po jakiej ostatecznie byli stronie? Andrzej Duda i Donald Tusk zakładają w 1982 r.pismo, "Przegląd Polityczny". Wstępniak,deklaracja programowa, głosi: "Propagować będziemy treści, które wypełniaja umiłowanie wolności, bez względu na to, czy ich autorzy czują się związani z formacjami o powiniencji lewicowej, liberalnej czy konserwatywnej." Jesli o mnie chodzi - nie wątpię.Kasa nie musi mieć pochodzenia.Co do wolności, zawsze była na sztandarach, nic nowego. Tusk pisze tam pod pseudonimem Anna Barycz. A co pisze? Zgadujemy? Ależ tak, zgadlismy! "O odkłamywaniu historii polsko - niemieckiej". Bardzo wielkie zmartwienie, jak na rok 1982. Jakie treści propagowali? Andrzej Duda: - "...uznaliśmy, że pozostając w obozie solidarnościowej opozycji musimy wyrąbać sobie własną przestrzeń, własną tożsamość", czyli demokratyczny kapitalizm. Pomysł zaiste nowatorski, bo ideę niedemokratycznego kapitalizmu odkryly Chiny, stosunkowo niedawno.Podziwiać umiejetność przewidywania, że coś takiego może się zdarzyć. Jak kombinowali, wyrąbując tę przestrzeń? Znaleźli mentorów. Jakich? Janusza Lewandowskiego, Jana Szomburga, Jana Majewskiego, Dariusza Filara i oczywiście Czesława Bieleckiego. Jakim językiem mówili mentorzy? - Szomburg: - "Uruchomiony zostanie bowiem proces transformacji społeczeństwa najemników, w społeczeństwo, w którym obok ludzi poprzestających na dochodach z pracy (czyli nadal najemników, oczywiscie) pojawi się warstwa udziałowców, przedsiębiorców i rentierów." I dalej: - "Najważniejszy do rozwiązania był problem, jak z gospodarki w stu procentach państwowej zrobić szybko prywatną, w sytuacji, gdy nie ma kapitału?" No i - można sądzić -jak zostać rentierem. I tu dygresja, której pewnie juz używałam, mówiąca o ś.p. Stanisławie Małachowskim, który (w "Przegladzie") przytoczył rozmowę z jednym z wymienionych liberałów, kiedy to - pytając o los mnóstwa ludzi z porzuconych na pastwę losu PGR-ów, odpalił: - "niech wymrą". Jak działali, kiedy zdecydowali się na działanie? Założyli Kongres Liberałów, o którym natychmiast ( konkretnie - po zjeździe) zaczęło się mówic, że dla gospodarki gotowi są sprzedać Solidarność. Ale Wałęsie się spodobali - Kongres Liberałów ewoluował w Kongres Liberalno - Demokratyczny, gdzie Wałęsa poszukał sobie premiera, mającego byc wsparciem dla ukochanego Balcerowicza. Premiera Bieleckiego, jak by ktoś nie wiedział. Tusk głosił wtedy nastepujące zasady: że mianowicie - cytuję za "Polityką"- "Kongres jest nową siłą polityczną, wykraczającą poza anachroniczny sojusz tych, którzy powołują sie na CZĘSTOCHOWE, ORŁA W KORONIE I BARYKADY STANU WOJENNEGO. Bo dla Kongresu ważniejsze jest, jak zrobić biznes i jak zarabiać pieniądze." ( partyjnym towarzyszem był juz wtedy Michał Boni, więc cóż tam - barykady...). I wszyscy razem postanowili sprzedać Stocznię Gdańską. Miał to być akt łaski wobec stoczni, a łaskawą nabywczynią - Barbara Piasecka - Johnson, do której to transakcji nie doszło. Na razie. Wyceny dokonał Bielecki ( jeszcze nie bedąc premierem) - może coś sie nie podobało bizneswoman, nieźle juz oblatanej w interesach? Ale własnie Wałęsie się spodobało: wtedy własnie Bieleckiego poznał.Premierostwo oferował mu nieco później. Tu wklejam, jak rozprawiono się z "kolebką" , tak - a`propos: "Buzek, Krzaklewski, Balcerowicz( w tle - Geremek & co) - ten zespół sprzedaje stocznię spółce Evip Progress (kapitał własny :400 tys. zł, kłania się kombinacja PZU i Eureco), Była propozycja alternatywna, ale mniejsza o to. Aktywa stoczni: już zasądzone odszkodowanie za zerwane umowy na zamówienia ( wysądzone przez kancelarię w Londynie) - w kwocie 55,5 mln zł ( na ówczesny dolar kwota 11,1 mln). "Wiszą" dalsze sprawy o zerwane umowy- na kwotę 125,8 mln.zł.Na koncie stoczni jest 30 mln. Łącznie, czyli fizycznie i perspektywicznie - aktywa stoczni wynoszą około 240 mln. Sprzedano za 115 mln firmie zajmującej sie głównie rozbiórką staroci, razem z 170 ha gruntów w centrum miasta, z bezpośrednim dostępem do morza! Sam teren, bez infrastruktury, jest wart kilkakrotnie więcej. Ciekawostka: " Jan Waszkiewicz, ówczesny szef wrocławskiego KLD, zapamiętał wielki entuzjazm i młodych ludzi, którzy pojawili sie wokól Kongresu. Wnieśli tak dużą dynamikę, że zaraz i jego samego wymietli. Młodzi, którymi kierował wtedy Grzegorz Schetyna, forsowali biznesmenów. Dlatego posłem z Wrocławia został np. Zenon Michalak, później znany juz tylko jako aferzysta Zenon M." Skutkiem jest ochrzczenie liberałów mianem "aferałów", katastrofa wyborcza, połączenie z Unią Demokratyczną ( a jakże!), efektem - Unia Wolności, która: - "... była takim pomysłem na przetrwanie formacji liberalnej.Platforma Obywatelska jest tylko kolejna fazą tego samego pomysłu politycznego." Wiemy, wiemy! Jacek Kozłowski:"Uznalismy, że musimy być częścią większej całości. Tylko tak możemy sprawić, żeby nasz liberalny sposób myślenia wpływał na to, co się dzieje w Polsce". Jak rozumiem - jądrem jest były KLD, a Platforma jest woalką przy kapelutku -dla naiwnych. Czyli wyrąbuje się dalej , tylko w makijażu. A właściwie,jak wynika z sytuacji - narazie wyrąbano, co trzeba, nie przebierając w środkach.Sama jestem ciekawa, co z tego będzie, jak te wymarzone rządy P.O. do spółki z Waldim Pawlakiem się poukładają.W sytuacji, kiedy nie ma dobrej odpowiedzi na żadne żądanie "oddolne" : miało być wszystko - wszystkim. Królestwo Miłości nie pasuje mi ani do treści zawartych w artykule, ani do sytuacji, kiedy wszyscy chcą spełnienia obiecanek, które oczywiście miały być zwykłą kiełbasą wyborczą, co "bydło" powinno przecież rozumieć! No, ale co, kiedy nie chce? Nie przypisuję sobie autorstwa powyższego. Sa to fragmenty artykułu Cezarego Łazarkiewicza ze światecznego numeru "Polityki", w którym autor zamieścił cytaty z książki "Teczki liberałów", autorstwa Janiny Paradowskiej i Jerzego Baczyńskiego.